Opieka nad mężem

Chwała Panu Bogu, że nie mam męża, bo chyba bym zwariowała. Tyle, co słyszałam, to kobiety po ślubie dowiadują się w końcu o co tu biega i odkrywają ukryte wady z narzeczeństwa z facetem. No i wychodzi szydło z wora: mamusia sprzątała, rzeczy wyprała i wyprasowała, obiadek zrobiła i syneczek miał jak u Pana Boga za piecem. Dopiero twarda rzeczywistość po ślubie otwiera dla żony tę puszkę z Pandorą. Nagle się okazuje, że mąż demoluje łazienkę po prysznicu, nie potrafi raz na rok ładnego śniadania podać do łóżka dla żonusi, ani w ogóle ugotować. O sprzątaniu nie mówiąc. Mamusie, coście z nimi zrobiły?!

Dodaj komentarz