Nasze kochane „Aniołki”

Ktoś mnie dziś odwiedził i nazywa się to to „Dziecię chrzestne”. Tylko, że „dziecię” ma już swój wiek i swoją politykę na życie, ale zawsze pozostanie tym, kim jest i to, że nie mam dzieci, to nie znaczy, że nie mam uczuć… Zawsze pozostanie „Moim chrzestnym Dzieciem” (bo nie wolno mi mówić dziecko) i zawsze będzie kimś ważnym w moim życiu… To moje w sercu i tak już pozostanie. Pewnie kiedyś mnie zostawi, bo to tak jest z dzieciakami i co zrobię? Na pewno będę się martwić swoim życiem i na starość swoim zdrowiem, ale nauczyłam go dbania o przyszłość i wiedzy, że on może mieć to samo, lecz nie daj Boże! Ma lecieć do przodu do samej starości!!!

Dodaj komentarz