Lombard a życie

Kiedyś przez wystawę lombardu (bo bardzo mnie ciekawiło, co mają) zobaczyłam człowieka, który chciał zastawić lub nawet sprzedać swoje własne kule. Kule do chodzenia. Starał się później wyjść o własnych siłach, ale nie dał rady specjalnie. Przykro mi się zrobiło, automatycznie podbiegłam i pomogłam wstać. Dziękował mi bardzo, ale postanowiłam go odprowadzić do domu. Miałam szczęście, bo można było spełnić obowiązek każdej opiekunki: codziennie spełnić 1 dobry uczynek i dla mnie jest to obojętne, czy jestem w PL-u, czy w Niemczech, ale ja jakoś to robię i zawsze potem spotyka mnie szczęście i niespodziewane, miłe przypadki. Pan Bóg jednak czuwa.

Dodaj komentarz