„Dzieci” w domu

Na Stelli potrafimy mieć i dzieci. Co prawda takie osiemdziesięcioletnie, ale tak się może zdarzyć. Na przykład dzisiaj mi się wykrzyczał dziadek, że nie może znaleźć suszonej pokrzywy. A tam tyle tych reklamówek, że hej! No oczywiście wlazłam na drabinę i zaczęłam szukać. Dobrze, że trochę znam się na ziołach i rozpoznałam po zapachu i wyglądzie. Nawet i dobrze, bo znalazłam piołun na piołunówkę. Bardzo dobre zioło na żołądek przy niestrawności i problemów z wątrobą. No i tak to ze starszymi dziećmi jest, bo jak to inaczej ująć? Nie dadzą sobie niczego powiedzieć, ale wrzeszczeć potrafią, jak pięciolatki w okresie buntu. No zwariować można!

Dodaj komentarz